Jesienny spływ – rzeka Oleśnica

Jesienny spływ – rzeka Oleśnica

Informacje

  • Rzeka: Oleśnica – odcinek Stolec – do ujścia na Warcie w Małej Wsi
  • Data spływu: 4 listopada 2018
  • Dystans: około 13 km
  • Czas spływu: prawie 4 godziny 15 minut

Mapa spływu

Opis

Początkowo było wiele znaków zapytania: czy poziom wody jest wystarczający? Czy rzeka nie będzie zbyt uciążliwa (wszak ciągnie się ona w dużej mierze przez leśny odcinek)? Czy dystans nie będzie zbyt długi? A może zbyt krótki? Pytań było wiele, odpowiedzi natomiast brakowało. Dzień przed spływem pojechałem specjalnie zrobić rekonesans. W sieci trafiły się pobieżne informacje na temat Oleśnicy, ciężko jednak było z nich jednoznacznie stwierdzić, co może nas tutaj czekać. Presja, żeby wszystko poszło według planu była duża a to za sprawą bardzo dobrej frekwencji jaką udało nam się uzyskać. W spływie uczestniczyło aż 11 osób, może nie jest to rekord świata ale biorąc pod uwagę zwałkową rzeczkę oraz termin – początek  listopada, był to świetny wynik. Spływ Oleśnicą okazał się strzałem w dziesiątkę, rzeczka odwdzięczyła się nam za to, że tak ambitnie do niej podeszliśmy fundując przepiękne widoki oraz oszczędzając trudnych zwałek. Nie oznacza to oczywiście, że dała się przepłynąć na hurra, trzeba było troszkę powalczyć, jednak nie była tak uciążliwa, jak można by się spodziewać. Ogromne podziękowania należą się Szymonowi z Tyrolek.pl za ogarnięcie logistyki – gdyby nie jego bus mięlibyśmy dużo więcej kombinowania. Tyle wstępu, czas na konkrety:

Zaczynamy – jak to przed spływem, panuje lekkie zamieszanie
Piotrek postanowił przepłynąć się kawałeczek pod prąd
Ja jeszcze nie zwodowałem kajaka a oni już cisną – tak to jest pływać z Szymonem
Raczek i jego ekipa – Czesław (w jedynce) oraz Jacek i Marian w dwójce. Panowie poważnie zawyżyli średnią wieku uczestników spływu ale jak dla mnie to bardzo dobrze, lubię ludzi którzy trzymają się swojej pasji pomimo upływu lat. Co ciekawe, na spływ przyjechali aż z Gliwic 
Ledwo wypłynęliśmy a tu już pierwsza zwałka, i to wcale niebanalna, trzeba było trochę się nakombinować. Adam już łapie się za głowę jak sobie pomyśli, co czeka go dalej
Wspólnymi siłami jakoś udaje się pokonać przeszkodę
Część przeskoczyła, cześć przenosiła kajak, co kto wolał. Od tego miejsca wszyscy uczestnicy bardzo się porozdzielali, ja zostałem na końcu i resztę ekipy złapaliśmy dopiero w połowie trasy
Rzeka spodobała mi się już od pierwszych kilkuset metrów
Płynie naturalnie, bardzo często kręci się i meandruje
Początkowy odcinek prowadzi przez las
Trafiliśmy w idealną porę
Liście nie opadły jeszcze do końca, część roślin pozostała zielona
Było więc kolorowo – trochę zielono, trochę żółto, trochę czerwono i trochę szaro-buro.
Z terminem spływu wstrzeliliśmy się idealnie
Oleśnica choć mała i niepozorna tworzy piękne, wysokie meandry
Uroku dodaje przepiękny las
Oleśnica
Oleśnica
Ekipa zamykająca stawkę
Moja najbliższa rodzina, może poza mamą, nie podziela mojego entuzjazmu z pływania kajakiem, czasami dadzą się wyciągnąć  ale na pewno nie jesienią. Na szczęście trochę dalsza rodzina od czasu do czasu da się namówić na wspólne wiosłowanie – na zdjęciu mój kuzyn i wuja
Płyniemy spokojnie, nie śpieszymy się bo dokąd mamy się śpieszyć?
Trafiamy na pierwsze żeremie
Oleśnica, płyniemy gęsiego
Pomimo braku słońca aura bardzo przypadła mi do gustu
Miejscami robiło się wąsko
Kolejny przepiękny meander
Oleśnica
Klimat rzeki trochę przypominał mi moją ulubioną Kocinkę
Brama z korzeni
Miejscami, tam gdzie rzeka rozciągała się szerzej brakowało wody i trzeba było szukać głębokości
Jednak na ogół nie było problemów
Oleśnica
Rzeka znowu meandruje
Dopływamy do kładki pośród lasów
Ponownie meander
Oleśnica
Kolejny przepiękny meander
Ten odcinek jest na prawdę niesamowicie piękny
Płyniemy dalej, cały czas dziko i naturalnie
Oleśnica
W końcu trafiamy na poważniejszą zwałkę numer dwa, przysparza trochę problemów ale niektórzy pokonali ją bez wychodzenia z kajaka
Po drugiej stronie zwałki
Krótka przerwa
I lecimy dalej
Cały czas rzeka kręci się wśród lasów
Oleśnica
Mała zwężka na rzece ale nawet dwójeczka jakoś sobie poradziła
Raczek
Znowu zakola i meandry
Od czasu do czasu trzeba prześlizgnąć się po jakiejś kłodzie
Sytuacja wymagała również przeciskania się przez chaszcze, dobrze, że sezon na pająki już się skończył
Most w Niechmirowie
Pod mostek krótka przerwa
Trzeba było nakarmić Raczka, wszak gatunek ten jest pod ochroną
Zamieniłem się z Kopciem (pseudonim Adam) na kajak bo Rob Moster mu nie leżał. Jedyny plus tej zamiany dla mnie był taki, że mogłem sobie popatrzeć na moją piranię w pełnej okazałości
Klimatyczna, drewniana chatka – Niechmirów
Trafiają się tutaj niegroźne bystrza oraz kamienie w rzece
Być może są to pozostałości po jakimś starym młynie
A cóż to za wynalazek?
Miejscami robi się bardzo płytko
I znowu drobna zwałeczka ale co to dla nas?
Raczek na swoim krótkim kajaczku nie ma najłatwiej ale z pomocą kolegi również daje radę
Lecimy dalej – na horyzoncie młyn
Drewniany młyn w Niechmirowie
A przy młynie bardzo ciekawy próg z lekką pochylnią
Niestety brakowało wody żeby można było się fajnie z niego wybić, na pochylni kajak zatrzymywał się
Jak widać można i turystykiem skakać z progów – brawo Czesław! 
Szymon również nie odpuścił sobie tej przyjemności
Próg zaliczony, lecimy dalej
Znowu zwałka ale co to dla Szymona?
Szymon aka Master Zwałka zrobił fik mik i nagle znalazł się po drugiej stronie kłody
Piotrek trochę się napocił ale również przeszedł – nie ma to jak suchy kombinezon
Płynęła z nami również Patrycja, nie bała się zwałek, cenię sobie takie dziewczyny
Most drogowy gdzieś pośród lasów
Traperem było sporo zabawy ale ostatecznie również jakoś się udało
I znowu zwałeczka, Piotrek wciąga takie nosem
Jedni pokonują zwałkę górą, inni dołem
Dalej już trochę spokojniej
Natrafiamy na całkiem spore żeremie
Piranie lubią takie niespodzianki
Ale i turystyk przepłynie
Raczek ma tradycję zaliczania kabiny w listopadzie, niestety tym razem obeszło się na sucho czym rozczarował szeroką widownię
Oleśnica
Oleśnica
Bobry mają się tu całkiem dobrze
Most w Nowej Wsi – zwiastuje rychły koniec spływu
Strach pod nim płynąć a co dopiero przez niego przejechać… Przed mostem bardzo nieprzyjemna płycizna
Ależ wspaniały kajaczek
W tle widać już zabudowania Nowej Wsi
Oleśnica
Ostatnie metry…
I już na Warcie. Można było odnieść wrażenie, jakby wpłynęło się na jezioro
Ekipa w komplecie – dzięki wszystkim za super wypad, mam nadzieję do rychłego zobaczenia!
Po wpłynięciu na Wartę musieliśmy wrócić kilkadziesiąt metrów żeby mieć bliżej do auta
Skóra mi się pomarszczyła jakbym wiosłował rękoma
Już zapakowani możemy wracać na start. To był bardzo udany wypad.

Wideo

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *