Widawka na odcinku Słok – Lubośnia

Widawka na odcinku Słok – Lubośnia

Informacje

  • Rzeka: Widawka – odcinek Słok – Lubośnia
  • Data spływu: 7 października 2018
  • Dystans: około 18.2 km
  • Czas spływu: 4.5h

Mapa spływu

Opis

Po przejrzeniu zdjęć można by odnieść wrażenie, że relacja z tego spływu pochodzi z dwóch różnych rzek. Podobne wnioski można wyciągnąć przyglądając się dokładniej śladowi GPS. A wszystko za sprawą znienawidzonych przeze mnie bełchatowskich węglokopów, bo to właśnie oni stoją za regulacją kilkunastu kilometrów tej pięknej rzeki którą na odcinku kopalni i elektrowni Bełchatów zamieniono w wybetonowany, prosty rów. Sama idea używania węgla (i to jeszcze tego mniej kalorycznego, z większa ilością siarki i innych świństw brunatnego a nie kamiennego) do produkcji energii jest prymitywna, na całym świecie odchodzi się od tego typu rozwiązań a u nas w Polsce elektrownie węglowe mają się coraz lepiej. Mieszkam całkiem niedaleko tego całego bałaganu i trochę się na ten temat naczytałem. Elektrownia Bełchatów funduje nam wszystkim, mieszkającym w jej najbliższym sąsiedztwie: kwaśne deszcze, zanieczyszczone powietrze, lej depresyjny, degradację środowiska a nawet trzęsienia ziemi. Statystyki pokazują, że w rejonie gdzie działa bełchatowski truciciel występuje większa liczba zgonów spowodowana zanieczyszczeniem powietrza (link żeby nie być gołosłownym). Lej depresyjny spowodował, że rzeczka Nieciecz wypływająca spod mojego rodzinnego Pajęczna zmieniła się w lichy strumyk, gdyby nie działania bełchatowskich kretów prawdopodobnie już dawno przepłynąłbym ją kajakiem. Niestety, większość mieszkańców mojej okolicy (a szczególnie ci którzy tam pracują), nie podziela mojej opinii, dla nich kopalnia i elektrownia zapewnia miejsca pracy i patrząc przez ten pryzmat nie dostrzegają zniszczeń, jakie te zakłady wyrządzają środowisku a często i ludziom mieszkającym w jego  sąsiedztwie. Ważne, że jest praca a że w gratisie do takiej pracy możne trafić się rak płuc… Kto by się tym przejmował. Tyle moich narzekań tytułem wstępu, czas na konkrety:

Zaczynamy tuż za mostem w miejscowości Słok
W spływie towarzysz mi mój stały kompan – Piotrek
Rury i betonowe brzegi na stałe wpisują się w krajobraz tego fragmentu Widawki
Płyniemy
Jedna z nielicznych zwałek na tym odcinku
Bardzo szybko dopływamy do zbiornika wodnego Wawrzkowizna utworzonego na Widawce, czaple tu nisko latają
Zbiornik wodny Wawrzkowizna
Zbiornik nie jest zbyt długi, szybko go przepływamy
Woda uchodzi stąd dwiema odnogami które po kilkuset metrach się łączą
My wybraliśmy tą z lewej strony patrząc zgodnie z kierunkiem nurtu, mam wątpliwości, czy był to dobry wybór
Musieliśmy brnąć przez ogromną mieliznę aż do połączenia się odnóg
Nie wiem, czy prawa odnoga byłaby lepsza – lewej w każdym razie nie polecam
Wszechobecny na tym fragmencie Widawki beton jest po prostu straszny
Trafił się jakiś malutki próg wodny
Krajobraz niewiele się tutaj zmienia
O tym, że w pobliżu znajduje się elektrownia mogą świadczyć ogromne ilości słupów energetycznych wysokiego napięcia przecinające Widawkę
Słupy wysokiego napięcia nad Widawką
Kolejny malutki próg
Rzeka na tym odcinku praktycznie się nie zmienia
Początek października a jesień ledwo tutaj widać
Betonowy most
Kładko samoróbka czyli zawalidroga dla kajakarzy
Z lewej strony wpada dopływ wody wypompowywanej z kopalni którą Widawka cały czas jest zasilana, dzięki temu nawet przy niskich stanach wód rzeka ta nadaje się do pływania kajakiem
Rów prosty na przestrzał
Cóż to za cudo? Ciężko stwierdzić…
Most drogowy pomiędzy Kuźnicą Kaszewską a Słupią
A na trasie wiele się nie zmienia
Dopływamy do mostu kolejowego
Tuż przed mostem trafiamy na dopływ Rakówki
Po lewej – Rakówka, po prawej – Widawka
Połączeniu obu rzek widziane z wiaduktu, od razu rzuca się w oczy różnica w kolorze wody. Widawka jest lekko mętna co jest charakterystyczne dla rzek zasilanych wodami z kopalni
Dalszy bieg po połączeniu się obu rzek widziany z wiaduktu
Płyniemy dalej
Robi się coraz szerzej, nurt ginie
Dopływamy do zastawki, odnogą zasilane są stawy rybne które ciągną się na prawym brzegu przez ładnych parę kilometrów
Konieczna przenoska
Zastawka na wysokości wsi Słupia
Płyniemy dalej
Nie wiadomo czy to rury czy kładka. A może dwa w jednym?
Most drogowy pomiędzy miejscowościami Słupia i Trząs
A na Widawce bez większych zmian
Znowu metalowa kładka
Alleluja, w końcu jest! Próg wodny na wysokości stawów hodowlanych Smugi – jeśli ktoś chce tu robić przenoskę może mieć problem z wyciągnięciem kajaka po wysokich, wybetonowanych brzegach
Próg na pierwszy rzut oka nie wygląda zachęcająco do skakania
Próg ten jest też granicą pomiędzy zdegradowaną częścią Widawki płynącą przez tereny kopalni i elektrowni Bełchatów, po przekroczeniu go w końcu zaczyna się normalna, naturalna, piękna Widawka
Na wszelki wypadek postanawiamy z Piotrkiem skoczyć z progu. Ktoś napisał mi w komentarzu, że próg nadaje się do skakania przy wyższym poziomie wody. Początkowo miałem wątpliwości, wyższy poziom = większy odwój = większe niebezpieczeństwo
Jednak muszę przyznać rację osobie komentującej – przy niskim poziomie wody kajak zatrzymuje się tuż przed progiem na płyciźnie, dlatego też ciężko się wtedy rozpędzić i dobrze “wyjść z progu”. Grunt, że jakoś nam się udało
Od tego miejsca Widawka zamienia się z wybetonowanego rowu w prawdziwą rzekę
Można wreszcie nacieszyć oczy prawdziwym pięknem rzeki
Płyniemy i delektujemy się widoczkami
Od czasu do czasu trafi się niegroźna przeszkoda
Generalnie jest super, nie ma co tu za bardzo opisywać – po prostu Widawka
Widawka
Gdybym komuś powiedział, że płynęliśmy w lipcu lub sierpniu raczej by mi uwierzył – rzadko widać zapowiedzi nadchodzącej jesieni
Widawka
Widawka
Widawka
Dziwne drzewa
Widawka
Widawka
Widawka
Widawka
Widawka
Widawka
Widawka
Widawka
Widawka
Widawka
Widawka
Widawka
Widawka
Raz płynąłem już odcinkiem od progu przy Smugach, wtedy jeszcze nie miałem swojego kochanego aparatu
Dlatego dobrze było powtórzyć ten odcinek robiąc jego rzetelną fotorelację
Widawka
Widawka
Widawka
Na wysokości miejscowości Żar
Most w miejscowości Żar
Dalej dopływamy do miejscowości Podżar – bardzo urokliwe miejsce, nad Widawką stoi tutaj wiele domków letniskowych
Trafił się i kajaczek
Oraz kanadyjka
Podżar
To drzewo prezentuje się jak zapowiedź nadchodzącej jesieni
Znowu jakiś nienazwany dopływ Widawki
Widawka
Widawka
Widawka
Po lewej stronie słabo widoczna tabliczka z informacją o przenosce. Ten odcinek jest świetnie oznakowany przez pana z wypożyczalni kajaków ze Szczercowa – swoją drogą polecam, korzystałem z jego usług – porządna firma
A oto i on – jedyny prawdziwie górski choć króciutki fragment Widawki pod mostem w miejscowości Lubośnia
Zakaz spływania nie dotyczy oczywiście takich kajakowych wariatów jak my
Świetnie bawimy się na szybkim bystrzu, dla nas mogłoby być więcej takich fragmentów
Piotrek w akcji
I tym pozytywnym akcentem kończymy nasz spływ

Do pokonania całej Widawki pozostał mi jeszcze jeden fragment, spod góry Kamieńsk do Słoku, gdzie zaczynaliśmy ten spływ. Za bardzo mi się na niego nie śpieszy ponieważ wiem już, jak będzie wyglądał – beton + rów, jednak dla zasady i “zamknięcia” tej rzeki muszę go pokonać. Ktoś chętny na ten odcinek?

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *