Słowacka perła czyli spływ przełomem Hornádu

Słowacka perła czyli spływ przełomem Hornádu

Informacje

  • Rzeka: Hornád (Słowacja) na odcinku Hrabušice – Čingov
  • Data spływu: 5 września 2018
  • Dystans: około 12 km
  • Czas spływu: prawie 2 godziny
  • Stopień trudności: oficjalnie podaje się WWII-, jak dla mnie przy poziomie wody który mieliśmy (około 80 cm) WWI, może w jednym miejscu max WWI+

Mapa spływu

Opis

Nie jest łatwo spłynąć Hornadem i nie chodzi tutaj o poziom trudności rzeki a bardziej o jej dostępność. Po pierwsze wodowskaz w Hrabusicach musi wskazywać minimum 70 cm a ostatnimi czasy z wodą różnie tam bywa, mi udało się trafić na odpowiedni poziom po 2 miesiącach obserwacji. Po drugie – ponieważ Hornad płynie przez ścisły rezerwat przyrody Słowacki Raj nałożono ograniczenia ilościowe dobowego przepływu – limit wynosi 70 jednostek pływających na dobę. Po trzecie – spływ tym odcinkiem jest płatny i kosztuje 10 euro. Po czwarte – pływać można jedynie od 1 maja do 30 października. Rejestracji spływu należy dokonywać poprzez formularz na stronie Słowackiego Raju: link. Z jednej strony takie obostrzenia mogą irytować fanów kajakarstwa, z drugiej jednak ma to na celu ochronę tej unikalnej rzeki oraz zapobieganie powstania “kajakostrady” na tym niezwykłym odcinku.

Wpadłem w euforię kiedy wodowskazy wreszcie pokazały odpowiedni poziom wody, mam w zwyczaju z samego rana sprawdzać czy na jakiejś pobliskiej górskiej rzece (czytaj: w promieniu 200 – 300 kilometrów) nie pojawiła się czasem woda. Pierwsze co przyszło mi do głowy to urlop na żądanie, wrzucenie kajaka na dach auta i czym prędzej obrać kierunek Słowacja. Powstrzymałem się jednak bo poza wodą potrzebny był mi również kompan, Hornad to w końcu górska, nieznana mi jeszcze wtedy rzeka. Dałem więc znać wszystkim znajomym kajakarzom którzy pływają po górach i poszedłem do pracy, chociaż w głowie miałem już tylko kajak. Sprawę komplikował fakt, że był to środek tygodnia, szczęśliwie jednak nie musiałem długo czekać, Paweł od razu wyraził zainteresowanie spływem Hornadem, nie pozostało mi więc nic innego jak po pracy czym prędzej spakować się i ruszać na Słowację. Na miejscu byliśmy około 22:00, strzeliliśmy sobie po piwku, porozmawialiśmy o pierdołach i po noclegu w aucie (komu o 22:00 chciałoby się rozkładać namiot?) na drugi dzień rano ruszyliśmy na start do Hrabusic

Miejsce startu w Hrabusicach, zaraz koło mostu
Oczywiście wcześniej zgłosiliśmy nasz spływ na stronie Słowackiego Raju, chcieliśmy uiścić opłatę jednak… Nie było komu zapłacić. Dzwoniliśmy, pukaliśmy – nic. Łaski bez, 10 euro drogą nie chodzi, zawsze jest to jakaś rekompensata za paliwo. Być może chodziło o fakt, że płynęliśmy w środku tygodnia
Tak prezentuje się Hornad z mostu w Hrabusicach
Pierwszy kilometr czy dwa bez fajerwerków, ot troszkę szybsza, nizinna rzeka
Ciągnie się trochę łąką, trochę lasem…
Szybko jednak dopływamy do raju. Słowackiego Raju. I tutaj uwaga: na całym 12 kilometrowym odcinku mamy jedynie 3 miejsca gdzie można zakończyć spływ, jeśli ktoś po przepłynięciu pierwszych dwóch kilometrach nie czuje się na siłach aby płynąć dalej powinien tutaj skończyć gdyż następna taka możliwość trafi się dopiero po 5 – 6 kilometrach a rzeka dalej nie zrobi się łatwiejsza
Jedną rzeczą która lekko mnie rozczarowała był kolor wody – górskie rzeki mają to do siebie, że ich woda przeważnie jest krystalicznie czysta, w przypadku Hornadu nie spływa ona jednak bezpośrednio z gór, może stąd mętny, brunatny kolor?
Po minięciu pierwszej kładki jesteśmy już na przełomie Hornadu
Od tego miejsca przez najbliższe 10 kilometrów będą towarzyszyły nam nam bajkowe widoki
Nurt jest wartki ale nie powinien sprawiać większych trudności nawet osobom nie obytym z rzekami górskimi
Hornad
Co ciekawe: wzdłuż brzegów Hornadu ciągną się szlaki turystyczne, na okolicznych skałach bardzo często można zobaczyć piesze kładki jak na zdjęciu powyżej
Nurt jest na tyle wartki a widoki tak niesamowite, że po prostu szkoda tu wiosłować, lepiej rozglądać się dookoła i podziwiać to niesamowite miejsce
Nurt od czasu do czasu przyśpiesza po czym z powrotem płynie wolniej i tak w kółko
Spokojniejszy fragment rzeki
Trafiają się także zwalone drzewa
Hornad
Przepływając obok ogromnych, skalnych brzegów można poczuć się jak w Alpach albo Himalajach
Co jakiś czas przepływamy pod kładkami przez które prowadzą piesze szlaki
Wszystko ładnie, pięknie ale aby opis był rzetelny muszę wspomnieć o przykrej sprawie – śmieci. Jak na teren rezerwatu jest ich zdecydowanie zbyt wiele
Za plecami Pawła ciekawy, wąski przesmyk
Hornad
Wysokie, skalne, porośnięte zielenią skały tworzą niepowtarzalny klimat tego miejsca
Hornad
W przybrzeżnych skałach niejednokrotnie powstają niewielkie zagłębienia, na zdjęciu Paweł bawi się w speleologa
Hornad
Na całym odcinku trafiła się tylko jedna, poważniejsza zwałka która przysporzyła nam troszkę kłopotów
Nie udało jej się pokonać bez opuszczania kajaka. Przy silniejszym nurcie nawet pozornie łatwa zwałka może przysporzyć sporo problemów
Znowu fragment z szybszym nurtem
Cały czas jest ciekawie
Kolejna kładka
Miejscami na rzece robią się drobne bystrza
W dole panuje cień
Hornad
Przy zaliczeniu kabiny miejscami problemem mogłoby być wyjście na brzeg
Hornad
W końcu przebiło się słońce
Kolejna kładka z informacją, że za 200 metrów można wyjść z kajaka – pierwsza możliwość zakończenia spływu od momenty wpłynięcia do przełomu Hornadu
Jesteśmy na wysokości Letonovskiego Młynu – w sytuacji awaryjnej można tu dojechać autem i zabrać kajak
Niesamowite widoki, do tego słoneczko
Lecimy dalej, po minięciu młyna połowę trasy mamy już za sobą
Znowu zwałka, ta nie przysparza nam jednak większych problemów
Hornad
Na horyzoncie pojawia się przepiękny, kamienny most
Niesamowity klimat, most sprawia wrażenie jakby wzniesiono go w średniowieczu
Lecimy dalej, rzeka ani na moment nie traci swojego uroku
Miejscami robi się węziej i nurt przyśpiesza
Nie sposób się na to wszystko napatrzeć
Majestatyczne skały
Hornad
Hornad
Hornad
Hornad
Kolejna speleo ekspedycja Pawła
Na węższych fragmentach przełomu nurt zdecydowanie przyśpiesza
Znowu niegroźna zwałka
Magiczny Hornad
Przepiękny fragment z szybszym nurtem
To lubimy, niestety mało jest tu fragmentów na których powstają fale
W dolnej części przełomu trafia się więcej miejsc z szybszym nurtem
Hornad
Hornad
Hornad
Hornad
I znowu kładka
Ponownie robi się wąsko i nurt przyśpiesza
Hornad
Hornad
Rzeka cały czas kręci, słońce raz świeci z lewej, raz z prawej, raz z przodu a raz z tyłu
Hornad
Hornad
Hornad
Hornad
Znowu kładka, szlak pieszy wzdłuż Hornadu również wydaje się obiecujący
Robi się troszkę szerzej
Z prawej strony napotykamy ujście małego potoku
Według google to Biely potok, gdyby tak czysta woda płynęłaby Hornadem… Nie, chyba byłoby za pięknie 

Hornad

Hornad
Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić to trudność, która trochę mnie rozczarowała, spodziewałem się czegoś bardziej wymagającego
Być może przy wyższym poziomie wody więcej by się tutaj działo
Hornad
Hornad
Hornad
Hornad
Znów kładka
To wygląda mi na oberwany most
Przy kabinie ciężko byłoby się stąd wydostać
Hornad
Na horyzoncie kolejna kładka
Jak informuje znak – to już ostatnia na przełomie Hornadu
Zaraz za kładką brzegi robią się zdecydowanie niższe
A my szukamy tablicy informującej, w którym miejscu można spokojnie wyjść z rzeki
W końcu znajdujemy ją na prawym brzegu. Mimo, że się nie śpieszyliśmy ten odcinek zleciał bardzo szybko – jak to mówią, wszystko co dobre szybko się kończy…
Dzięki Paweł za kolejny, przepiękny trip i oby do następnego!
Po wyjściu z wody trafiamy na bardzo przyjemne pole namiotowe których zresztą w okolicy nie brakuje, ogólnie infrastruktura turystyczna stoi tu na wysokim poziomie

Wideo

 

2 Replies to “Słowacka perła czyli spływ przełomem Hornádu”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *