Kwisa kajakiem, odcinek Tomisław – Trzebów

Kwisa kajakiem, odcinek Tomisław – Trzebów

Informacje

  • Rzeka: Kwisa na odcinku Tomisław – Trzebów
  • Data spływu: 14-15.04.2018
  • Dystans: około 27 km w pierwsze dzień i około 18 km w drugi dzień
  • Czas spływu: dzień pierwszy – 8 godzin, dzień drugi – 4,5 godziny

Mapa spływu

Opis

Początkowo planowany był Bóbr, z powodu niskiego stanu wody ostatecznie stanęło jednak na Kwisie, co okazało się strzałem w dziesiątkę. Warto było pokonać ponad 300 kilometrów aby móc nią spłynąć. Na imprezę zabrałem się z Szymonem – właścicielem wypożyczalni Tyrolki.pl, jego żoną Magdą oraz dwójką ich dzieciaków – Jędrzejem i Jakubem. Wyjechaliśmy w piątek po południu z Częstochowy z przyczepą całą załadowaną kajakami, po noclegu na dziko przy rzece na drugi dzień dołączyła do nas ekipa znajomych Szymona oraz trzy osoby ode mnie, w sumie było około 20 kajaków, w tym kilka z dzieciakami.  Kwisa klasyfikowana jest jako rzeka górska – od razu dało się wyczuć, że prąd ciągnie dużo mocniej niż na nizinnych rzekach, przez co na spływie bardzo dużo się działo 🙂

Dla odmiany na początek zapraszam do obejrzenia pierwszy raz zmontowanego przeze mnie po wielkich trudach filmiku z imprezy, zdjęcia wraz z opisem wrzucę w najbliższym czasie:


Fotorelacja

Dzień I – sobota 14 kwietnia
odcinek Osieczów – Luboszów

Na miejscu, czyli w Osieczowie byliśmy w piątek w okolicach północy, szybko się rozbiliśmy i poszliśmy spać. Jak się rano okazało – zatrzymaliśmy się na prywatnej działce, o czym poinformował nas sam właściciel, na szczęście okazał się normalny i nie robił żadnych problemów.
O tym, że spływ bez wywrotki się nie liczy powszechnie wiadomo. Na tym spływie formalności dokonano już na samym starcie 🙂
Płyniemy
Pierwsze co rzuca się w oczy to oznaczenia na rzece
Pomost do wysiadania oraz rynna do wodowania kajaka + informacja o kilometrze. Przy okazji tutaj znajdowało się pole kempingowe na któym rozbili się Raczek z ekipą
Most pomiędzy Tomisławem a Osieczowem, pod mostem na bystrzu pierwszy raz dało się odczuć górski charakter Kwisy
Niewiele dalej około metrowy próg w Tomisławie
Ja sobie przepłynąłem – reszta przenosi. Od tego miejsca liczę przenoski – pierwsza
Kwisa
Kwisa
Skacząc z progu zgubiłem wodę, zapomniałem schować butelkę pod fartuch. Złapałem ją kilkaset metrów dalej – przy progu zrobiłem sobie małą przerwę
Kwisa, rzeka płynie cały czas na uboczu, omijając większe miejscowości
Kwisa
Od czasu do czasu trochę się bystrzy
To samo bystrze z innego ujęcia
Pojawiają się pierwsze, jeszcze niewielkie meandry
Kładka
Reszta mnie dogoniła po przenosce
Przy okazji dogoniliśmy Raczka który razem ze swoją znajomą wypłynęli przed nami
Kolejne bystrze, jest git
Szymon z dzieciakiem
Rzeka zaczyna płynąć coraz wolniej
Raczek z Inką
Przed Osiecznicą mamy przenoskę numer dwa – dość długi próg

Mi udało się go przepłynąć

Tuż za progiem mamy coś jakby mały zalew, jezioro
Kolejny znak informujący o niespływalnym progu oraz przenosce prawą stroną
Dookoła mamy lekko górzysty teren
Elektrownia wodna na Kwisie w Osiecznicy
Jest to przenoska numer trzy
Tylko Raczek spłynął nieprzepływalny próg
Płyniemy dalej – cały czas bardzo ciekawe krajobrazy, przegi robią się tutaj zdecydowanie wyższe
Mamy kolejną przenoskę, numer cztery
Ja postanowiłem jednak spłynąć, rewelacyjny fragment, klimat jak na górskiej rzece
Przenoska przez to miejsce to nie było nic przyjemnego, w dodatku trzeba było nosić ciężkie, dwuosobowe kajaki
A teran najłatwiejszy do tego nie był…
Ten przełon to tak zwana Diabla Tama
Tuż za Diablą Tamy woda zmienia kolor
Wszystko za sprawą dopływu wody wypompowywanej z pobliskiej kopalni piasków szklarskich
Dalej woda wcale nie płynie zbyt szybko… Przy okazji bardzo fajny punkt widokowy
Skałki
W niebieskiem kajaku koleżanka Raczka (a teraz również i moja) – Gosia oraz jej syn Adam
Dopływamy do elektrowni Zespołu Elektrowni Wodnych Dychów
Kolejna na tam krótkim odcinku…
Tak więc mamy przenoskę numer pięć
Po drugiej stronie elektrowni
Wózki na kajaki się przydały
Lecimy dalej
Most na drodze nr 350 Kliczków – Osiecznica
Przy rzece można znaleźć informacje o najciekawszych zabytkach – w tym przypadku zamek Kliczków, niestety nie mam czasu na jego zwiedzanie
Na miejscu pomost z rynną na kajak
Płyniemy dalej
A zaraz dalej… przenoska numer sześć
Kolejna elektrownia wodna w Kliczkowie oraz próg wodny wykonany z… gumy
Po tej przenosce jakby wrócił nurt…
W końcu rzeka od nowa zaczęła płynąc tworząc piękne, wysokie meandry
Ten fragment rzeki należał do jednego z ciekawszych
Walka Raczka z Adamem
Kwisa płynie tutaj przez przez leśne tereny
Ten dąb długo już nie postoi
Kwisa
Ciekawa altanka oraz wyglądające na opuszczone zabudowania
Most drogowy w miejscowości Przejęsław
Kwisa
Rzeka znowu zwalnia… To znak… Wiadomo czego
A tutaj ranny łąbędź – miał wyskubne pióra, przez co nie mógł latać, nawet za bardzo nie uciekał jak się do niego podpłynęło
Kolejna elektrownia wodna, tym razem w Przejęsławie
Pomościk elegancki, mamy prznoskę numer siedem…
31.6 km do ujścia Kwisy do Bobru
Tablica informacyjna
Druga strona elektrowni
Tuż za elektrownią kolejne ciekawe bystrze do pokonania
Bystrze a z tyłu tama na elektrowni
Płynąć dalej dopłynęliśmy do kolejnego progu… Przed miejscowością Ławszowa – przenoska numer osiem
Ten próg pokonałem nie tylko ja
Ostatnie spojrzenie na próg
Most w miejscowości Ławszowa
Gosia z Adamem w tym miejscu kończą spływ, odbiera ich stąd mąż Gosi kamperem i przewozi na miejsce mety
W tym miejscu na lewym brzegu znajduje się pole namiotowe oraz wypożyczalnia
Kwisa
Ambonka
Kwisa
Wreszcie parę kilometrów bez przenosek, piękny, leśny teren
Zaczynają się wspaniałe meandry
Kwisa
Kwisa
Kwisa
Kwisa
Na tym odcinku rzeka niesamowicie mandruje
Kolejny meander 

Kwisa

Kwisa
Kwisa
Próg do przepłynięcia po rozeznaniu. Szymon rozeznował i asekurował a ja przepływałem, bardzo pasuje mi taki układ 🙂
Próg niby niski ale odwój mocny, udało się przepłynąć. Na wysokości Luboszowa, przy okazji przenoska numer dziewięć…
Kwisa
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Słońce powoli chowało się już za horyzont..
Rzeka od czasu do czasu wystawiała jakieś przeszkody
Na szczęście na pięknym meandrze czekał już na nas kamper, Gosia i jej rodzina rozbili już obozowisko
Kilkaset metrów za trasą S18, na bardzo przyjemnej polance rozbijamy obóz
Część uczestników pojechała przestawić auta, cześć już grzeała się przy ognisku
Po spływie standardowa integracja oraz kiełbachy
Nie ma to jak ognicho… To koniec bardzo ciekawego dnia, piękny kawałek rzeki, bardzo urozmaicony i ciekawy… Chociaż przenoski dały nam wszystkim mocno w kość

Dzień II – sobota 14 kwietnia
odcinek  Luboszów – Trzebów

Widok po otwarciu kajaka
Widok na nasze obozowisko z rzeki
Idealny brzeg do zaparkowania kajaka – obok naszego obozowiska
I wystartowaliśmy
Kwisa ciągnie się tutaj przez lesiste tereny
A tutaj pierwszy w swoim rodzaju kajak na kółkach
Kwisa
Czasami trafiały się drobne zwałki
Kwisa
Kwisa
Kwisa
Kwisa
Kwisa
Kwisa
Kwisa
To wyglądało jak pozostałości po moście
Po paru kilometrach mamy pierwszą przenoskę – to elektrownia wodna w Świętoszowie
Po drugiej strony elektrowni
Wcześniej rzeka rozeszła się na dwie odnogi – na drugiej również była elektrownia i chyba nie wolno było tam wpływać, po przenosce okazało się, że w odnodze którą “płyniemy” brakowało nieco wody…
Kilkaset metrów marszu z kajakami, na zdjęciu most w Świętoszowie
Połączenie się odnóg
Kwisa
Rzeka cały czas meandruje
Kwisa
Kwisa
Spotykamy Raczka
I mamy kolejną elektrownię wodną… w Łozach
Elektrownia wodna
Tuż za elektrownią – most w Łozach
Zamieniłem się z Gosią na kajaki
Doganiamy kolejną dwójkę
A tu niespodziewanie zrobił się wielki ruch na rzece…
Kładowcy przejeżdżali sobie przez rzekę
Kład w akcji
Kolejny
Kwisa
Kwisa
Kwisa
Malutkie bystrze a cieszy
Kwisa
Przeszkody się trafiały…
Kwisa
Kwisa
Kwisa
Pole kempingowe Trzebów – meta naszego spływu
Na wysokości pola biwakowego jeszcze dwa progi do pokonania
I można się już pakować…

Czekała nas długa droga powrotna ale z pewnością warto było się tutaj pofatygować. Kwisa miała zdecydowanie silniejszy nurt niż Warta czy Liswarta którymi pływam najczęściej… Tam nurt płynie jakby za karę, leniwie, pomału, nigdzie się nie śpieszy. Na Kwisie natomiast nie jest kto wie jak mocny ale nieporównywalnie szybszy niż na rzeczach nizinnych, co czyni ją bardziej wymagającą ale i ciekawszą. Bardzo dobre wrażenie zrobiła również infrastruktura – tablice informacyjne, pomosty, rynny do wodowania, informacje turystyczne i pola biwakowe przy rzece świadczą o tym, że ktoś ogarnięty zajmuje się tymi sprawami. Brawo, jest to świetny przykład, takiego czegoś brakuje mi nad Wartą. Uciążliwością niewątlipie była liczba przenosek w pierwszym dniu spływu – 9 przenosek to naprawdzę sporo, w tym niektóre po kilkaset metrów.. Ale jest to w końcu rzeka górska, można sobie pomarzyć jak ciekawie musiałaby wyglądać gdyby nie była co kilka kilometrów piętrzona… Nad Kwisę, szczególnie jej góry fragment, będzie trzeba jeszcze wrócić. Gorąco polecam tą rzekę! Dziękuję wszystkim uczestnikom oraz Tyrolkom za udaną imprezę!

 

One Reply to “Kwisa kajakiem, odcinek Tomisław – Trzebów”

  1. Kwisa nie zawsze tak wygląda.
    Płynąłem 15 -16 września 2018 na odcinku Nowogrodziec – Świętoszów.
    Poziom wody który u Was na stronie zobaczyłem był co najmniej o metr wyższy niż ten którym płynąłem z 12 letnim synem.
    Elektrownie, progi wodne, piargi, zwałki, częste burłaczenie i targanie kajaka.
    Rzeka owszem oznaczona, lecz w miejscach gdzie należy wyciągnąć kajak ……. zapuszczona. Brak czegokolwiek do pomocy. Zielsko metrowej wysokości.
    Dużo pływamy, ale na Kwisie dostałem nieźle w tyłek.
    Świetnie że zamieściliście opis rzeki i zdjęcia miałem jakieś rozeznanie.
    Mogę podesłać kilka swoich zdjęć porównacie.
    Pozdrawiam serdecznie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *