Moravice na odcinku Kruzberk – Podhradi

Moravice na odcinku Kruzberk – Podhradi

Informacje

  • Rzeka: Moravice – odcinek Kruzberk – Podhradi
  • Data spływu: 27.05.2018
  • Dystans: około 17km
  • Czas spływu: 3 godzin 30 minut

Mapa spływu

Opis

Ciąg dalszy czeskiego tripa, w ostatni weekend maja miały miejsce spusty wody na Bystricce, którą odwiedziłem w sobotę (była to jedyna okazja w tym roku) oraz na Moravicy na której spusty odbywają się częściej, w ten weekend były w sobotę i w niedzielę. Ponownie, tak jak wczoraj,  towarzyszył mi Łukasz oraz jego siostra Agnieszka z mężem Darkiem i jego brak Krzysztof. W porównaniu z Bystricką było tu o wiele spokojniej, trochę bardziej malowniczo i równie tłoczno. Spusty wody z zapor cieszą się w Czechach wielką popularnością i ściągają masę ludzi z całego kraju. Pływają kobiety i mężczyźni, starsi i młodsi, grubsi i chudsi… Imprezy są bardzo dobrze zorganizowane i zabezpieczone, panuje na nich bardzo przyjazny klimat – gorąco polecam. Już teraz planuję jesienny wypad na Vavrinecky Potok oraz/lub na Hamerak więc jeśli ktoś byłby chętny – kontaktujcie się ze mną, jak zbierze się ekipa można jechać busem lub na kilka aut. A Moravica prezentuje się tak:

Zaczynamy w Kruzberku, impreza płatna, nie pamiętam dokładnie ile koron. Płyną ze mną Łukasz (popija wodę), jego siostra Agnieszka ze swoim mężem Darkiem oraz jego brat Krzysztof
Nurt dość szybki
Na rzekę cały czas wodują się przeróżne pływadła
Moravice, Agnieszka z Darkiem
Łukasz
Pyranha wesoła skacz po wodzie
Łukasz dla ochłody postanowił strzelić eskimoskę
Teren górzysty
Na rzece panował spory ruch
Nasza ekipa
Moravice
Agnieszka z Darkiem
Moravice
Dopływamy do rozwidlenia, już stąd widać, że coś się święci. Wszyscy wychodzą na ląd a na drzewie wisi jakaś tablica
Masowa przenoska środkiem
Tu wyjaśnienie co i jak, na prawo jaz, na lewo nie do spłynięcia. I podstawowe słowo w Czechach POZOR 🙂
Czasi zachowują pozor i lecą pokolei przez próg, niektórzy solo
Kolejny zawodnik solo
Inni w dueacie
Tej parze akurat się nie udało, zastanawiałem się czy przypadkiem nie zaczną się topić bo odwój jednak jakiś tam był…
Jednak bez najmniejszych problemów obaj zawodnicy wydostali się spod progu i zabrali kajak
Tutaj ekipa bierze próg pontonem
Tak to wygląda z góry. Pełno gapiów popija piwko i obserwuje śmiałków pokonujących progi, z głośników leci na maksa czeskie disko – jest klimat
Kolejny duet, na dmuchańce nie ma tutaj mocnych
Nad bezpieczeństwem czuwa ratownik na lince, w razie problemów wyciąga tonących oraz kajak
Cała rodzinka na pontonie, są emocje
Tutaj sędziowie odjęliby troszkę za styl
Płyniemy dalej…
Czasami nurt staje się silniejszy
Nasza ekipa, Krzysztof gdzieś zaginął po drodze w tłoku…
Informacje o kolejnym jazie, tym razem spływalnym. Podane nawet w którym miejscu dokładnie spływać – 5 metród od prawego brzegu. Elegancko
A oto jaz
Ponton na jazie
Dalej mamy most
Zaraz przy rzece, niemal na równi z poziomem wody ciągną się zielone trawniki działek, na nich wypoczywają… Austrialijczycy?
Moravice
Miejsce postoju, nie wiem dlaczego tyle osób się tutaj zatrzymywało
Moravice
Fajnie położona chatka
Łukasz
Moravice
Skalisty teren
Moravice
Kolejny most
Moravice
Moravice
Znowu krótka zielona trawka zaraz przy rzece
Czasami trafiają się niewielkie bystrza
Górski klimat
Moravice
Ekipa
Moravice
Taki oto robaczek dał się sfotografować
Moravice
Dwa walczące pająki
Ruch na rzece spory. Zatrzymaliśmy się na krótką przerwę
Kładeczka
To chyba pole namiotowe
Dalej prąd nagle ginie a rzeka rozlewa się tworząc zalew… Płynie się tak kilkaset metrów
Aż dopływamy do takiego czegoś
Jest to ogromny jaz z którego wg rozpieszonej tablicy – nie wolno spływać, na miejscu czuwa dwóch ratowników
Tak prezentuje się jaz… wysoki jak diabli, woda spoda pod kątem około 45 stopni, na dole silny odwój
Wszyscy przenoszą przez co tworzy się sporawa kolejka
Paru śmiałków do spłynięcia jazu oczywiście się znalazło, większąść z nich jednak powstrzymywał koleś z megafonem, tych jednak powstrzymać mu się nie udało…
Gość powiedział im coś po czesku, oni mu odpowiedzieli… I sru w dół! Kurczę, jak żałowałem że nie byłem po drugiej stronie jazu żeby to zobaczyć i zrobić zdjęcia 🙁
Ekipa pokonała jaz bez problemu za co zostałą nagrodzona owacjami
Widok z drugiego brzegu
Spływ skończyliśmy w Podhori, kilkaset metrów za jazem przed kolejnym mostem

I to koniec tripa u naszych południowych sąsiadów, udało mi się zaliczyć dwie bardzo ciekawe rzeki oraz miałem okazję osobiście poznać klimat panujący na czeskich rzekach – na prawdę polecam, z pewnością jeszcze wrócę w te strony. Ahoj!

Wideo

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *