Radunia – kaszubska perła

Radunia – kaszubska perła

Informacje

  • Rzeka: Radunia na odcinku Ostrzyce – Babi Dół
  • Data spływu: 03.05.2018
  • Dystans: około 23 km
  • Czas spływu: 7.5 h

Mapa spływu

Opis

Część druga ciekawej majówki – na początek pływałem Dunajcem, dalej dla odmiany pojechałem na Pomorze. Dawno nie było mnie w tych stronach, zauważyłem, że w tej okolicy zlokalizowanych jest bardzo wiele ciekawych i bardzo urozmaiconych rzek, od spokojnych i łagodnych po takie z silniejszym nurtem i licznymi przeszkodami. Ciężko było się zdecydować w obliczu tak wielu możliwości, ostatecznie padło jednak na Radunię. Dlaczego tak? Zachęciły mnie głównie filmiki z Youtuba oraz bliskość od Gdańska, gdzie miałem bazę noclegową. Jedyną niewiadomą był Jar Raduni, czyli rezerwat przyrody utworzony w miejscu gdzie rzeka przedziera się przez wysokie wzniesienia tworząc przy tym niesamowicie piękne krajobrazy. Niestety odcinek ten jest oficjalnie niedostępny dla kajakarzy, była więc lekka niepewność podczas mojego spływu – czy uda mi się go przepłynąć?

Ciekawostka – Radunia uchodzi z jeziora Ostrzyckiego w Ostrzycach. Jezioro to łączy się z kilkunastoma innymi jeziorami, które połączone są między sobą kanałami. Znajdują się one w najwyższym punkcie Kaszubskiego Parku Krajobrazowego i wypływanią z nich rzeki we wszystkich kierunkach
Widok z mostu na Radunię, obok jakaś przystań, ja startowałem jednak spod mostu
Wodowskaz
Pierwsze metry na rzece
Początkowo płynąłem przez park zakończony mostkiem i takim oto ciekawym próżkiem
Z rzeki cały czas widać wysokie wzniesienia
Trochę bałem się burzy bo w okolicach się błyskało
Po paru kilometrach nurt zaczął zwalniać
To za sprawą jeziora Trzebno do którego dopłynąłem
Nie jest ono zbyt duże ale za to bardzo malownicze
Jezioro Trzebno
Zrujnowany próg przy ujściu Raduni z jeziora
Wracam na rzekę
Spokojnie sobie wiosłuję
Rzeczka trochę zarasta
Radunia
Radunia
Radunia
Pierwszy most w miejscowości Goręczyno
Goręczyno widziane z rzeki
Radunia
Drugi most w Goręczynie
Za mostem lekkie bystrze
Wypogodziło się
Kolejny most to już początki miejscowości Somonino
Krótka przerwa
Na górnym odcinku Raduni płynie się całkiem przyjemnie ponieważ rzeka nie płynie schowana w dole jak często się z rzekami dzieje, dzięki temu cały czas można podziwiać piękną okolicę
Radunia
Radunia
Kładka w Somoninie

Kilkadziesiąt metrów dalej stary most kolejowy

Inny kadr tego samego mostu
Kawałeczek dalej mamy inny most, nowszy i mniej klimatyczny
Jeszcze jeden most, tym razem drogowy
A dalej kładka, za nią troszkę szybszy fragment rzeki
Pierwszy przedsmak tego, co czeka nas dalej
Po krótkim odcinku przez miasteczko znowu wpływamy w leśne obszary
Radunia
Ależ kadr 😀
Radunia
Radunia
Znowu kładka
Trafił się i łąbądź
A nawet dwa
Radunia
Dopływam do reklamowanego 3 godziny wcześniej polowego baru. Ucinam sobie krótką pogawendkę z bardzo sympatycznymi właścicielami. Okazuje się, że Jar Raduni jest tuż tuż, pytam więc jak to jest z tym zakazem pływania – oficjalnie  zakaz jest jednak o przypadku mandatu nikt tutaj nie słyszał. Płynę więc dalej
Niezły łuk
Radunia z każdym kilometrem przyśpiesza
Kolejny most, nawet podpisany więc nie ma wątpliwości, gdzie się znajduję
Podwójne nazwy miejscowości podkreślają kaszubski klimat okolicy
Radunia
Powoli zaczynają pojawiać się wysokie brzegi
Podmyty brzeg
Chatka letniskowa – ostatki cywilizacji
Z każdym kilometrem rzeka coraz bardziej zarasta
Do tego szybki nurt sprawia, że odcinek ten jest trudniejszy od wcześniejszego
Radunia
Radunia
Kolejny łąbądź
Zaczynają się zwałki
Niezły zabirynt
Im dalej tym bardziej zarośnięte
Radunia
Radunia
Radunia
Radunia
Radunia
Pompa wodna?
Jar jeszcze się nie zaczął a już musiałem pokonać kilka przeszkód
Widać i czuć tutaj wyraźnie mocniejszy nurt
Oficjalny początek Jaru Raduni. Miałem małe wątpliwości czy płynąć, w barze mówili, że ludzie płyną ten odcinek po kilka godzin a godzina była już nie najmłodsza… Miałem obawy, żeby nie zastała mnie noc, na Jarze nie ma możliwości zakończenia spływu przez ładnych kilka kilometrów ze względu na wysokość brzegów oraz brak dróg dojazdowych na terenie całego rezerwatu
Głupio byłoby nie płynąć dalej. Zdziwił mnie też fakt, że chociaż w internecie pełno jest informacji na temat niedostępności rzeki dla kajakarzy, na miejscu nie ma żadnej tabliczki która zakazywałaby wstępu
Zwałeczki zwałeczki…
Radunia
Radunia
Nie taki diabeł straszny jak go malują – w prawdzie zwałek od groma ale rzeka szeroka, dużo z nich dało się opłynąć lub pokonać
Jar Raduni
Jar Raduni
Kolejny łabądź chowa się za wysepką
Jar Raduni
Jar Raduni
Jar Raduni
Czasami trzeba jednak wyjść z kajaka, o dziwo nie aż tak często jak możnaby się spodziewać. A kajak zapakowany na dwa dni więc ciężko było się z nim przedzierać 

Jar Raduni

Jar Raduni
Jar Raduni
Jar Raduni
Jar Raduni
Jar Raduni
Jar Raduni
Jar Raduni
Jar Raduni
Jar Raduni
Jar Raduni – niestety nawet tutaj widać ślady po wędkarzo-śmieciarzach. Nóż się w kieszeni otwiera
Niezła zawalidroga
Jar Raduni
Jar Raduni
Jar Raduni
Jar Raduni
Tutaj było dość karkołomnie, szybki nurt pchał na powaloną kłodę, napłynięcie na nią równało się kabinie, kabina samemu w takim miejscu to nic dobrego. Udało mi się przepłynąć przez „dziurkę” po lewej stronie przy brzegu, nurt jednak nie ułatwiał zadania
Jar Raduni
Jar Raduni
Jar Raduni
Jar Raduni
Kolejna przenoska. Zapakowany na dwa dni podróży kajak czasami łatwiej i szybciej jest przenieść niż szarpać się z niewygodną zwałką
Jar Raduni
Jar Raduni
Jar Raduni
Jar Raduni
Jar Raduni
Jar Raduni
Jar Raduni jest naprawdę piękny, jednak niestety i tutaj trafiają się takie „perełki”
Jar Raduni
Jar Raduni
Jar Raduni
Jar Raduni
Jar Raduni
Jar Raduni
Jar Raduni
Jar Raduni
Jar Raduni
Jar Raduni
Jar Raduni
Jar Raduni – kolejna sytuacja w której silny nurt nie pomaga a wręcz utrudnia pływanie
Jar Raduni
Jar Raduni
Jar Raduni
I tak oto walcząc z nurtem, zwałkami oraz zdziczałą Radunią dotarłem do mostu w Babim Dole. Jar Raduni ciągnie się jeszcze dalej, patrząc na mapę przepłynąłem około 3/4 jego długości. Wydawało się, że byłbym w stanie skończyć cały Jar przed zmrokiem, mogłem płynąć dalej i nocować w namiocie wygoda wzięła jednak górę – postanowiłem wykonać telefon do przyjaciela i wracać na noc do Gdańska
Trochę żałuję, że nie przepłynąłem całego Jaru ale wrażeń na ten dzień już mi wystarczyło. Zawsze będzie też dobry pretekst, żeby tu wrócić…

Podsumowując na szybko: jestem oczarowany urokiem Kaszub i na pewno jeszcze tu wrócę, mają one bardzo bogatą ofertę dla kajakarzy. I co ciekawe – pomimo dnia wolnego od pracy (3 maja) na rzece nie spotkałem żadnego kajaka. Nie powiem, żeby mi to przeszkadzało ale na pewno było zaskoczeniem.

PS: cały czas jestem do tyłu z wpisami zapraszam jednak do śledzenia aktualności na moim blogu, w najbliższym czasie pojawi się:

  • krótka relacja z Gdańska – spływ Motławą
  • spływ Wartą na doskonale znanym odcinku Prusicko – Orczuchy
  • relacja z wypadu do Czech – na pierwszy ogień Bystricka – na 10 kilometrach tej rzeki znajduje się prawie 30 próg równej wielkości – oj działo się
  • relacja w Moravicy – nie tak ciekawie jak na Bystricce ale również bardzo fajny trip

Wideo

Na koniec standardowo wideo z Raduni, nie mam czasu na robienie monatarzu, zajmuje to za wiele czasu wrzucam więc filmiki poglądowo, jakby ktoś chciał się wybrać na Radunię:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *