Widawka, bystrza i morsy

Widawka, bystrza i morsy

Siedzę sobie parę dni temu spokojnie na kompie, dzwoni telefon. Odbieram, ktoś w sprawie kajaków. Dobrze, lubię takie telefony. Nie chodziło jednak o zwykły spływ. Dzwoniącym okazał się Andrzej – ratownik wodny, który w ramach podnoszenia kwalifikacji chciał poćwiczyć trochę na jakimś ciekawym bystrzu. Tak się składa, że znam sporo ciekawych bystrzy na okolicznych rzekach i dość szybko stanęło na Widawce. Na dość krótkim odcinku znajduje się tam kilka zrujnowanych młynów, przy krórych powstały bystrza. Andrzej przyjechał na miejsce z bardzo sympatyczną rodziną morsów 🙂 Umówiliśmy się w Chociwiu, żeby zobaczyć jak zaprezentuje się tamtejszy próg przy młynie…

Pilsia po drodze…

Jadąc na miejsce minąłem jakąś małą rzeczkę. Postanowiłem sprawdzić co to za jedna. Pilsia. Mam ją.
Jakiś czas temu przymierzałem się do niej
Jednak jej przepłynięcie wymaga dokładniejszego rekonesansu w górym odcinku na który nigdy nie ma czasu…

Młyn w Chociwiu

A to już młyn w Chociwiu. Ciężko do niego trafić autem, udało nam się wbić w jakąś boczną dróżkę między zabudowaniami która doprowadziła nas do młyna… Ciężko powiedzieć, czy to właność prywatna, nikt nas nie wyganiał więc zrobliliśmy szybki rekonesans
Woda spada na dół z betonowej rynny, podobne rozwiązanie widziałem na Białce Lelowskiej
Zastawka oraz młyn
Niestety odpuściliśmy spływanie kamiennego progu, nie było jak przetransportować osoby asekurującej z rzutką na drugi brzeg

Młyn w Korablewie

Następnie przejechaliśmy do Korablewa. Tutaj przynajmniej nie ma problemu z dostępem do młyna.
Ze spływania tego progu również zrezygnowaliśmy. Zbyt duży odwój. Gdy byłem tu poprzednio w styczniu, dwa miesiące wcześniej, poziom rzeki był znacznie wyższy i próg był do spłynięcia bez większych przeszkód, brak było odwoju.

Ruiny progu w Lubośni

Zdecydowaliśmy się natomiast płynąć kolejny próg. A właściwie ruiny progu w Lubośni
Stary próg w Lubośni, obecnie kamieniste bystrze o dość dużym spadku

Morsowanie

Łukasz rozgrzewa kostki
Jest git 🙂
Andrzej wskoczył w mój kombinezon
OK, już po rozgrzewce, można pomorsować na poważnie
Pani Morsowa również fotografuje Pana Morsa 🙂
Aż się ciepło robi 🙂

Forsowanie bystrz w Lubośni

OK, morsy sobie morsowały, poza Łukaszem do wody weszła również jego żona oraz dzieciaki, ja natomiast skupiłem się z Andrzejem na głównej misji – czyli pokonaniu bystrza kajakiem. Szybko zdjęliśmy Pyranhę, ubraliśmy Andrzeja w mój suchy kombinezon, rozstawiliśmy się z rzutką oraz wszykimi możliwymi urządzeniami rejestrującymi obraz i dźwięk. Zaczął Andrzej, ja asekuracyjnie wolałem zobaczyć, jak to się skończy. A że skończyło się jak się skończyło to i ja postanowiłem przepłnąć bystrze 🙂

Andrzej w akcji, widok z brzegu:

Widok z perspektywy Andrzeja:

I moja kolej:

I z kamerki na głowie:

Jaz w Trząsie

Kiedy byłem tu pierwszy raz wydawało mi się, że jest do spłynięcia. Teraz zmieniłem zdanie
Ogromny odwój, wybetonowane brzegi
Nie do spłynięcia
Powyżej jazu Widawka jest uregulowana, płynie przez teraz Elektrowni Bełchatów
Lasy w okolicach Trząsu
Droga z Trząsu do jazu na Widawce a w tle… Zakopany Opelek 🙁

Na sam koniec odwaliłem dość głupi manewr. Myślałem, że droga jest zmarznięta i że uda się dojechać nią pod sam jaz w Trząsie. Niestety, w jednym miejscu zakopałem się, Andrzej z Łukaszem mnie wypchnęli jednak przy próbie zawrócenia… Znów się zakonałem. Zajechałem lekko na prawo żeby nawrócić, kazało się, że pod śniegiem jest piach i zakopałem się na cacy. W 3 osoby nie mogliśmy wypnchnąć Opelka, po około 30 minutach walki odpuściliśmy. Pomógł dopiero ściągnięty ze wsi sprzęt ciężki. Całę szczęście, że trafiłem na dobrych ludzi którzy pomogli bo zakopać się w środku lasu to dość ciężka sytuacja 🙂

2 Replies to “Widawka, bystrza i morsy”

  1. podziwiam zabawy zimą 🙂
    Jaz na „trząsie” bardziej znany jako Smugi lub Słupia, jak najbardziej przy otwartym lewym splawny ,właśnie przy wysokim stanie wody.. i to fusionem 😉
    – przy wysokim bo jest tam plytko i musi wynieść z betonowej półki jazu na dole,
    bardziej problemowe to wodowanie sie przed jazem = zjazd po betonie w dość wartki nurt polecam od strony rury

    Jaz w lubośni chyba jedyny „górski” odcinek na widawce, jednak dziwnym trafem po odjeździe „właściciela” wyczuwalne szambo z ujscia od młyna … wiec zabawy tam polecam od sprawdzenia wody,

    1. cześć, dzięki za info. skakałeś z tego jazu?

      orientujesz się może jak wygląda odcinek Widawki od wysokości góry Kamieńsk do jazu na Smugach? jest to jedyny fragment którego nie przepłynąłem.

      jesteś może z okolicy?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *