Lodowy spływ Wartą, Częstochowa – Mstów

Lodowy spływ Wartą, Częstochowa – Mstów

Informacje

  • Rzeka: Warta– odcinek Częstochowa – Mstów
  • Data spływu: 03.03.2018
  • Dystans: około 16km
  • Czas spływu: około 4h

Mapa spływu

Opis

Ten spływ był pożegnaniem z zimą. Tak przynajmniej wynika z prognoz. Arktyczne mrozy w tym roku przyszły do nas dość późno bo pod koniec lutego i przeciągnęły się do pierwszych dni marca, kiedy na ogół wszyscy spodziewają się już początku wiosny. Załapaliśmy się praktycznie na ostatni dzień mrozów, termometr w aucie wskazywał -8 stopni, na szczęście niską temperaturę rekompensowało świecące non stop słońce i minimalny wiatr. Cała akcja wynikła dość spontanicznie, w piątek zadzwonił do mnie Szymon z wypożyczalni Tyrolki.pl i zapytał, czy nie popłynęlibyśmy czegoś jutro? W sumie nic nie planowałem bo samemu pływać mi się nie widziało ale skoro znalazł się kompan głupio byłoby odmówić. No i popłynęliśmy. Popłynął z nami również mój kolega z pracy – Maciek, dla którego był to debiut na kajaku! Już od dłuższego czasu odgrażał się, że ze mną popłynie i w końcu się to udało.

Ponadto trafiła mi się dobra okazja na przetestowanie, czy dam radę wytrzymać w swoim kombinezonie kajakarskim na mrozie. I było całkiem nieźle jeśli chodzi o komfort termiczny, pomijając ręce. Miałem na sobie trzy pary skarpetek (w tym jedne narciarskie), odzież narciarską termiczną z Decathlona (bluzka + spodnie),  do tego jeszcze zwykła bawełniana para kalesonów i bluzka, na to suche spodnie i kurtka. Na nogi buty górskie bo wydają mi się cieplejsze od neoprenów, na twarz kominiarka narciarska i neoprenowy czepek. Najgorzej było z palcami – rękawice neoprenowe po zamoczeniu średnio trzymają ciepło na mrozie, ale nie było też kto wie jakiego dramatu. Na przyszłość będę szukał jakiejś alternatywy dla marznących rąk, być może pomogą ogrzewacze chemiczne albo rękawiczki typu łapawice? Szymon również miał neoprenowe rękawiczki, z tą różnicą, że z otwartą dłonią oraz wszystkie palce złączone razem (poza kciukiem) – podobno to troszkę pomaga. I jeszcze obowiązkowy termos z ciepłą herbatą i można płynąć. Aha, swoje robi też fartuch – dzięki niemu w kabinie kajaka tworzy nam się komora termiczna i całkiem przyjemnie grzeje w dupsko.

Tyle gadania, czas na konkrety czyli foteczki 🙂

Zaczęliśmy w Częstochowie przy ulicy Nadrzecznej. Ja płynąłem Pyranhą, Szymon górskim Daggerem a Maciek dostał Trapera.
Maciek po pierwszych 3 minutach w kajaku 🙂
Poza nami po rzece pływały kaczki
Po kilkuset metrach pojawił się pierwszy problem…
Jak na lodowisku. Najgorzej było wskoczyć na taflę lodu, później jakoś szło. Sprawdziło się tutaj rozkładane wiosło
W dwóch miejscach musieliśmy przebijać się przez lód
Lewa płynie, prawa zamarznięta
Tutaj jakiś kanał
Częstochowski odcinek najeżony jest małymi progami
Maciek ćwiczy manewry, w tle częstochowski most nad DK1 – popularną gierkówką
Znowu rzeka skuta lodem, tym razem Szymon robił za lodołamacz
I w końcu dopłynęliśmy do połączenia dwóch częstochowskich odnóg Warty. Po lewo Kucelinka
Kolejny most drogowy kilkaset metrów po połączeniu się odnóg
Kolejny mikro próg
Powoli opuszczamy miejskie tereny
Wylot oczyszczalni ścieków „Warta” na obrzeżach Częstochowy
Fajny graffiti przy rzece
Powoli zaczynają się jurajskie krajobrazy – teren robi się lekko górzysty oraz pojawiają się skałki
Trafiły się i łabędzie
Tutaj pojedyncza sztuka
Kolejny mini próg
Zbliżamy się do progu w Mirowie
Maciek przenosi kajak, raz, że traper średnio nadaje się do skakania progów, dwa, że skakanie progów na pierwszym spływie to trochę za wiele, tym bardziej przy panującej temperaturze
Spłynęliśmy z Szymonem próg, Maciek strzelił nam kilka fotek ale niestety jeszcze one do mnie nie dotarły. Sam nagrałem film z akcji, niestety nie mam zamykania do baterii w kamerce i podczas nagrywania wysunęła się bateria i filmik przepadł 🙁
Skałki w Mirowie
Co jakiś czas trafiają się malutkie progi
Jurajskie klimaty
Most w Mirowie
Skała Balika na wysokości Mirowa
Jeszcze raz skała Balika
Widoczki pierwsza klasa
Tablica informacyjna – szlak wodny Warty odcinek Częstochowa – Mstów. Dlaczego stoi akurat tutaj a nie w Częstochowie? Nie wiadomo, zresztą wygląda na wiekową
Warta dopiero za mostem w Mirowie płynie naturalnym kopytem, wcześniej to przekopany kanał
Brzegi rzeki nagle zarosły
Szymon pędzi jakby go gonili. Całe szczęście, że zdecydował się na kajak górski bo jakby płynął turystykiem raczej byśmy go nie dogonili 🙂
Tutaj wyrzucona do Warty lodówka – wydaje mi się, że dryfuje sobie tutaj od roku. Szymon postanowił puścić ją z prądem – być może dopłynie do miejsce, gdzie ktoś wyciągnie ją z rzeki?
Rzeka nabrała zupełnie innego charakteru, zaczęła się kręcić i od razu zrobiła się bardziej wymagająca
Nadwarciańskie widoki
W słońcu
Płyniemy sobie
Zdjęcie ukośne 😀
Fajna skarpa
Cały czas przyświecało nam słońce
Leżące drzewo
Dopływamy do Jaskrowa, na lewym brzegu altanki
Fajne miejsce biwakowe w Jaskrowie
Most pomiędzy Jaskrowem a Siedlcami
Mróz nie odpuszcza
Pierwsza zwałka Maćka pokonana z małą asekuracją Szymona
Ja przepływam zwałkę jako ostatni, widać, że bobry zrobiły sobie tutaj niezłą imprezę
Płyniemy dalej, rzeka cały czas kręci
Dopływamy do kolejnej zwałki
Jak to zwykle bywa na rzece – tam gdzie robi się zator łapią się wszystkie śmieci dryfujące rzeką…
Pokonujemy zwałkę numer dwa
Rzeka dalej płynie swoim naturalnym biegiem
Ten odcinek jest dość mocno zarośnięty, trzeba uważać żeby o coś się nie zahaczyć
Lecimy dalej
Maciek na kajaku radził sobie doskonale
Cały czas mamy ekstra widoki
W oddali widać zabudowania
W tym miejscu było blisko kabiny, nurt był dość silny na zewnętrznym łuku a koryto zatarasowała gałąź, niby niewielka ale skutecznie uniemożliwiała przepłynięcie. Maciek próbując ją ominąć chyba o coś się zahaczył, w efekcie czego jego kajak niebezpiecznie się nachylił, do wywrotki zabrakło milimetrów… Na szczęście refleks go uratował. Ale emocje były.
Kolejna wylot oczyszczalni, za Jaskrowem
Połamane drzewo
Warta
W pełnym słońcu
Dopływ jakiegoś rowu
Brzozowy las
Bobrochrony
A tu rozkładana kładka – chyba pierwszy raz widzę taki wynalazek
To już Mstów
Przed nami wyspa oraz rozwidlenie – wybieramy prawą odnogę, na lewej znajduje się zrujnowany próg przy nieistniejącym już młynie najeżony drewnianymi palami.
Prawa odnoga
Na prawej odnodze znajduje się bystrze, bez większych problemów można je jednak spłynąć
Widok z góry na bystrze
Bystrze – widok z dołu
Lecimy dalej
Tutaj spływają się obie odnogi
Mstów, w tle zabytkowy kościół – Sanktuarium Matki Bożej Mstowskiej Miłosierdzia
Most w Mstowie
Zaraz za mostem mamy eleganckie altanki – super miejsce na postój
Skała miłości w Mstowie
Przepiękny ostaniec wapienny znajdujący się bezpośrednio przy rzece w Mstowie
Niestety skała od góry zaczyna się kruszyć…
Płyniemy dalej
Kolejny mały próg
W oddali widzimy górę 3 maja
Nasz spływ kończymy tuż pod górą, spod której bije źródełko
Dopływ źródlanej wody – chłopaki już na lądzie
Rękawiczki Maćka po spływie
Spod skał wypływa woda
Wijące pojedyncze źródełko
Grupa mniejszych źródeł
Krystaliczna woda wpada do Warty
A na miejscu pan przyszedł z całą torbą rzeczy zaczerpnąć źródlanej wody 🙂

I to by było na tyle. Cieszę się, że udało mi się na ostatnią chwilę zaliczyć spływ w mroźnych warunkach oraz że zwerbowałem kolejną osobę do pływania. Wielki szacun dla Maćka za decyzję o spływie w trudnych warunkach oraz za pokonanie trasy bez wywrotki 🙂 Jutro powinienem mieć zdjęcia od Szymona – któremu również dziękuję za nakręcenie spływu, logistykę oraz udostępnienie sprzętu do pływania dla Maćka – oczywiście polecamy Tyrolki 🙂

2 Replies to “Lodowy spływ Wartą, Częstochowa – Mstów”

  1. Siemka. To moja główna trasa spływu bo przy domu i urokliwa (zrzucam się na Kucelince powyżej mostu na ul. Mirowskiej)

  2. Był spływ w śniegu, podczas mrozu, teraz czekamy na wiosnę! Zdjęcia są tak pełne słońca, że mrozu nie widać! Najważniejsze,że nikt się nie rozchorował! Byle do wiosny!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *