Zimowa Warta – odcinek Łęg – Zakrzówek Szlachecki

Zimowa Warta – odcinek Łęg – Zakrzówek Szlachecki

 

Informacje

  • Rzeka: Warta – odcinek Łęg – Zakrzówek Szlachecki
  • Data spływu: 03.12.2017
  • Dystans: około 8km
  • Czas spływu: niecałe 2h
  • Poziom wody: 112 cm – wodowskaz w Bobrach

Mapa spływu

Opis

Nie tak dawno płynąłem ten sam odcinek, jednak wtedy było lato, zaczynaliśmy trochę wyżej, pod DK1 czyli popularną Gierkówką – link tutaj. Tym razem aura była zimowa a ja pierwszy raz miałem okazję płynąć w białą zimę 🙂 Wprawdzie nie było tak super – biało jak jeszcze parę dni temu ponieważ przez ostatnie dwa dni nie padał śniegi a temperatura była lekko na plusie, mimo to zdążyliśmy załapać się jeszcze na pływanie w śnieżnej aurze. Pierwszy raz pływałem też przy temperaturze około 0 stopni. Jak było? Rewelacja, gorąco polecam 🙂 Grunt to dobrze się ubrać, dzisiaj płynąłem w podwójnych kalesonach (1 para bawełna 1 para termiczne), na to spodnie narciarskie, dwie pary skarpet (jedne narciarskie) + buty trekkingowe, kurtka kajakarska + koszulka z długim i krótkim rękawem, na głowie kominiarka + czepek kajakarski i w kajak. Nie odczuwałem dyskomfortu z powodu temperatury, jednak przy większym mrozie będzie trzeba pomyśleć o jeszcze jednej warstwie pod kurtką.

Płynąłem z Mateuszem, jako punkt zbiórki ustaliliśmy nasz ulubiony sklep kajakarski – Kajakowo w Zakrzówku Szlacheckim, gdzie Mateusz odbierał swój nowy sprzęt – roczny Venture Easky 15LV. Ja również zrobiłem skromne zakupy – zainwestowałem w pojemnik do mojego kajaczka, do tanich on nie należy ale  moja Pyranha aż prosiła się o ten gadżet, wypełni on lukę na przodzie która przez cały czas mnie irytowała. Przy okazji jest on bardzo praktyczny – wodoszczelny, przypinany dodatkowym zapięciem, zmieszczę w nim aparat, kamerkę, telefon i jeszcze zostaje trochę miejsca. Odkąd kupiłem nowy aparat zakup tego pojemnika był i tak tylko kwestią czasu. Po zakupach zostaliśmy jeszcze zaproszeni na szybką, rozgrzewkową kawę (lub jak kto wolał herbatę) przez właścicieli Kajakowa, pogadaliśmy troszkę na kajakarskie tematy (może urodzi się z tego jakieś pływanie w najbliższej przyszłości 🙂 ) po czym kolega Mateusza – również Mateusz – podwiózł nas do leżącego parę kilometrów dalej Łęgu (dzięki Ci za podwózkę dobry człowieku), gdzie rozpoczęliśmy spływ.

Spływ rozpoczęliśmy w Łęgu, tuż za mostem. Poziom wody wysoki, normalnie jest tutaj kładka przy której można wodować jednak dzisiaj znalazła się ona pod wodą. Można tu dojechać przez teren smażalni ryb i wypożyczalni kajaków przy moście.
Zimowa sceneria
Most w Łęgu

Mateusz i jego nowa zabawka – wąska, idzie jak strzała, lekka, z dwoma lukami i skegiem – pierwsze opinie bardzo pozytywne, jednak Mateusz zwrócił uwagę, że kajak jest mniej stabilny od jego starego sprzętu, co później okaże się prorocze…

W Łęgu po lewej stronie mamy plażę idealną do wodowania

A tutaj pojemniczek o którym wcześniej była mowa. Na lewym brzegu tabliczka z nazwą miejscowości – Kijów. Ukraina wita 🙂
Elegancko zlokalizowana chatka
Zamarznięte starorzecze

A tutaj wędka w trybie autołowienia 🙂

W tym miejscu od głównego koryta odbija odnoga

Mateusz wpłynął w odnogę więc popłynąłem za nim
Widok na główne koryto z odnogi starorzecza
Od tego miejsca zaczyna się pętelka starorzeczem, co widać na śladzie ze spływu
Całkiem zielono jak na grudzień

Piękne miejsce, wpłynęliśmy na moment w zarośla żeby lustro wody się uspokoiło i podziwialiśmy widoczki

W tym miejscu do starorzecza dopływa leśny struga

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
I koniec starorzecza, wracamy na główny nurt

Tutaj wpłynęliśmy w starorzecze

Na tym zdjęciu Mateusz ostatni raz widziany był suchy. Za jakieś 10 – 20 metrów zaliczy wywrotkę. To był moment, patrzę, a tu spód kajaka… Pierwsza rzecz jaka mi przyszła na myśl, to że nie mam włączonej kamery 🙁 Ale nie było na to niestety czasu
Jak najszybciej podpłynąłem do Mateusza ale pomoc nie była potrzebna. Mateusz bez problemu wyszedł z kajaka i odholował go do najbliższego brzegu. Płynąc w jego stronę również zahaczyłem o to, na czym on prawdopodobnie się wywrócił. O tyle wredne gałęzie, że nie zniekształcały one lustra wody ani z niej nie wystawały, dlatego ciężko było je namierzyć
Kajak lekki, ostry, pływa szybko ale niestety ma to swoją cenę jaką jest stabilność.
Kabina miała miejsce mniej więcej w połowie trasy, Mateusz jednak nawet się nie przebierał i postanowił płynąć dalej. Wydawałoby się, że przy temperaturze około 0 st. i zimnej wodzie trochę go zmrozi ale o dziwo nie było mu zimno nie do wytrzymania, kontynuował wycieczkę mokry. Harpagan 🙂
Do tej pory płynęliśmy tempem spacerowym, po kabinie przyśpieszyliśmy. Na szczęście trasa była krótka
Podmyte brzegi
Na jednym z łuków na wysokości Jankowic Warty zrobiła sobie skrót. Na ostatnim spływie już się do niego przymierzałem ale było mało wody i odpuściłem
Tym razem jednak go nie odpuściłem
Rzeka wdziera się w las
Podmywa teren
Dzisiaj nam się udało ale już niedługo te drzewa będą leżeć – szykują się ciekawe zwałki
Ktoś czasem nie zgubił lodówki turystycznej?
Nurt dość bystry, jak to na skrótach
Kłoda delikatnie utrudniająca przepłynięcie
Rzeka przy tym poziomie wody wylewa się na okoliczne łąki
Zakręt…

Kolejne przeszkody
I już wracamy do głównego koryta
Mateusz pędzie szybciej

W oddali rzeka meandruje na łuku
A przed samym meandrem do Warty uchodzi ciek wodny o nazwie Struga (tak oznaczają to na mapach) – czy to rzeka czy strumyk – nie wiem, ale korci mnie żeby sprawdzić, czy jest to spływne. Ciągnie się przez same lasy, więc ciężka przeprawa gwarantowana – ktoś chętny?

Ta góreczka po lewo to znak, że już praktycznie jesteśmy w Zakrzówku Szlacheckim
Przez taki malutki kanalik przykryty kratą uchodzi odnoga Warty która wpływa do niej z powrotem tuż za progiem przy przepompowni znajdującej się kilkaset metrów dalej
My płyniemy jednak dalej
Widać już przepompownię wody, które pompuje wodę chłodzącą Elektrownię Bełchatów
My odbijamy jednak w prawo, na zalew Janowice przy Zakrzówku Szlacheckim

Wały odgradzające zalew od rzeki

Mateusz już się przebiera
Plaża w Zakrzówku Szlacheckim, zaraz obok parking, w tle widać, że Opelek już czeka
Zalew Janowice – koniec spływu
Popływane
A to my 🙂
Kajaki spakowane, można wracać 🙂 Spływ – chodź krótki był dość ciekawy, ubarwiony kabiną. Najciekawsze była wycieczka starorzeczem oraz skrótem na łuku Warty na wysokości Janowic. Niby ten sam fragment którym już płynąłem a zawsze zobaczyło się coś nowego

Wideo

Szczególnie polecam obejrzeć wycieczkę starorzeczem oraz skrót na łuku

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *