Wiercica na odcinku Sygontka – Przyrów

Wiercica na odcinku Sygontka – Przyrów

Informacje

  • Rzeka: Wiercica – odcinek Sygontka – Przyrów
  • Data spływu: 15.06.2017
  • Dystans: około 9,5 km
  • Czas spływu: 5h

Trasa spływu

Opis:

Wiercica to bardzo ciekawa rzeka, wypływa z okolic Złotego Potoku – miejscowości słynącej ze smażonego pstrąga oraz pięknych, jurajskich krajobrazów. Spływ jednak najwcześniej można rozpocząć kilka kilometrów dalej – we wsi Sygontka. Pierwsze co rzuca się w oczy to bardzo dobra infrastruktura kajakarska – przy każdym moście znajdują się specjalne pomosty do wodowania kajaków oraz tablice informacyjne. W spływie po raz drugi towarzyszył mi Robert.

Pomost do wodowania przy moście w Sygontce wraz z (niestety uszkodzoną) tablicą informacyjną

Po wejściu do wody daje się we znaki jej temperatura – jest lodowato zimna, nawet w lecie, a do tego krystalicznie czysta. Nie ma się co dziwić, że przy rzece zlokalizowano tak wiele stawów hodowlanych, które niestety są sporym utrudnieniem dla kajakarzy, ale po kolei. Przede wszystkim po rozpoczęciu spływu nie śpieszymy się, płyniemy powoli i podziwiamy. Sam mam tak, że jak wsiadam do kajaka po kilkodniowej przerwie pierwsze kilometry przepływam dosyć ekspresowo. W tym przypadku jest to niewskazane. Dlaczego? Ponieważ rzeka płynie naturalnym korytem tylko przez jakieś 2 – 3 km, od Sygontki do zalewu Zalesice i to właśnie ten  leśny odcinek jest najbardziej atrakcyjny na całej trasie. Warto co jakiś czas patrzeć na dno rzeki, gdyż często można trafić na bijące źródła. Ciekawostką jest, że po wypłynięciu  w Złotym Potoku Wiercica nie płynie cały czas na powierzchni – w pewnym miejscu jej woda wpada pod ziemię i wybija dużo dalej w podwodnych źródełkach, które można zaobserwować z kajaka, prezentuje się to mniej więcej tak:

Wiercica na odcinku Sygontka – jezioro Zalesice
Wiercica na odcinku Sygontka – jezioro Zalesice
Wiercica na odcinku Sygontka – jezioro Zalesice
Wiercica na odcinku Sygontka – jezioro Zalesice
Wiercica na odcinku Sygontka – jezioro Zalesice
Most w Juliance
Wiercica na odcinku Sygontka – jezioro Zalesice
Tutaj Wiercica lekko zarosła ale da się przepłynąć bez większych problemów
Wiercica na odcinku Sygontka – jezioro Zalesice
Wiercica na odcinku Sygontka – jezioro Zalesice

Po tym malowniczym odcinku dopływamy do zalewu w Zalesicach. Mimo miejscami paru metrów głębokości, dzięki krystalicznej wodzie widać nawet dno. W tym miejscu popisałem się niemałą głupotą – stwierdziłem, że skoro woda jest tak czysta przyczepię sobie kamerkę do wiosła i użyję go jako „kijka do gopro” pod wodą, żeby nagrać dno. Efekt był jak na filmie poniżej:

No i nawyprawiałem. Teraz jak to wyciągnąć? Woda zimna jak diabli, nie widzi mi się nurkować… Ale prawdziwy problem pojawił się po chwili – kamera spadła mi kilkadziesiąt metrów przed śluzą, którą woda z zalewu wypływała dalej do rzeki, przez co minimalny nurt nie pozwalał mi na zatrzymanie się w miejscu na wodzie, tam  gdzie leżała moja zguba… Efekt był taki, że po chwili straciłem ją z oczów. Rozpoczęły się mozolne poszukiwania, co chwila wydawał mi się, że ją widzę po czym znowu znikała mi z oczów. Po prostu przez malutki nurcik nie dało utrzymać się w miejscu. Wiosłując mąciło się wodę, przez co nie było widać dna… Po około godzinie poszukiwać znalazłem ją! Jest! Ale co z tego i jak ją wyciągnąć? Postawiłem Roberta nad kamerą, żeby znowu jej nie zgubić a sam popłynąłem na przeciwny brzeg do wędkarza z prośbą o pomoc i użyczenie żyłki z haczykiem, którym miałem zamiar wyłowić kamerkę. Wracam ze sprzętem po około 15 minutach a tu zonk – Robert stracił kamerkę z oczów 🙁 I od nowa poszukiwania. Tym razem przynajmniej mniej więcej orientowałem się na jakiej wysokości leży moja zguba więc zlokalizowanie jej poszło trochę szybciej, jednak nie bez kłopotów. Co chwila traciłem ją z oczów. Główny problem polegał na tym, że nie dało się zatrzymać nad nią w miejscu bo nurt cały czas pchał kajak do ujścia… Fartem udało się znaleźć rozwiązanie – wbiłem wiosło w dno, bezpośrednio obok kamerki. Łatwo nie było, ledwo starczyło mi wiosła i ręki gdyż było tam około 2 metrów głębokości. Następnie Robert jedną ręką złapał wiosło – drugą trzymał mój kajak, ja jedną ręką trzymałem jego kajak a drugą… zarzucałem żyłkę z haczykiem i ciężarkami, które dał mi wędkarz (chwała Mu za to – kłaniam się nisko). Kamerkę wyciągnąłem przy pierwszej próbie, straciliśmy na poszukiwania jakieś 2 godziny. Już prawie pogodziłem się ze stratą sprzętu… Uff.

Zalew Zalesice
Zalew Zalesice
Zalew Zalesice
Zalew Zalesice
Zapora przy zalewie Zalesice

Wracając do rzeki – za zalewem niestety zmienia ona swój charakter, została oszpecona przez człowieka, jak większość rzek o okolicy i uregulowana. Nie kręci już się tak fajnie, nie płynie przez las jak poprzednio, teraz płyniemy przez pola i łąki. Rzeczą wartą zauważenia jest, że przy każdej przenosce na brzegu znajdują się pomościki do wodowania kajaków. Dodatkowo, oznaczenia informują nas o nadchodzących utrudnieniach – takich jak stawy hodowlane (trafimy na nie chwile po zwodowaniu kajaków za zalewem), progi bądź śluzy wodne.

Jedyny problem jaki spotkał nas na spływie to przedarcie się przez zarośla do rzeki tuż za zalewem Zalesica
Za zalewem Zalesice
Zaraz za zalewem mamy dwa progi – elegancko oznaczone
Kilkaset metrów za zalewem dopływamy do stanów rybnych – obiekt monitorowany, przenoska dookoła ogrodzenia, kilkaset metrów. Nic przyjemnego
Przenoska
Już po przeniesieniu kajaka na drugą stronę stawów hodowlanych
Dolna część Wiercicy również bywa urokliwa
Wiercica
Most przy wsi Wiercica
Ten fragment prowadzi przez pola i łąki
Wiercica
Wiercica
Wiercica
Wiercica
Śluza na wysokości Przyrowa
Infrastruktura kajakarska na Wiercicy
Po drugiej stronie śluzy
Oczywiście przy przenosce jest i pomościk
Słońce zachodzi, pora kończyć spływ. Tablica informacyjna, że szlak kajakarski Wiercicy również się kończy
Przyrów – drugi most na ulicy Częstochowskiej, tutaj kończymy spływ
Mapa szlaku
Altanka, w której można elegancko poczekać na transport powrotny

Gdyby nie około dwugodzinna obsuwa przy szukaniu kamerki pewnie kontynuowalibyśmy spływ. Wprawdzie szlak kajakarski się kończy, ale rzeka płynie dalej. Z informacji które znalazłem w necie wynika, że płynąc dalej za kawałek natknęlibyśmy się na kolejne stawy hodowlane – problem w tym, że są one ogromne powierzchniowo, przez co przenoska jest bardzo uciążliwa a przepłynąć przez teren stawów… Zakaz. Byli tacy którzy próbowali i właściciel straszył ich policją i wszczynał awanturę. Podobno bardzo konfliktowy człowiek, potwierdzone w rozmowie z miejscowym. Jak to możliwe, że ktoś zagradza sobie fragment rzeki i nie można przez niego przepłynąć? Dla mnie to niezrozumiałe ale niestety tak jest… Kiedyś na pewno będę chciał dopłynąć Wiercicą do ujścia na Warcie i wtedy stanę przed tym problemem.

Godna pochwały moim zdaniem jest tutaj infrastruktura kajakarska na Wiercicy, czyli:

  • Kładki ułatwiające zejście do wody przy każdym moście
  • Tablice z mapą rzeki w miejscach, gdzie rozpoczyna się spływy
  • Tablice ostrzegające przed niebezpieczeństwami, takimi jak np: śluzy i progi wodne

Super, że na tak małej rzeczce znalazł się ktoś, kto się tym zajął i utrzymuje to we względnym porządku. Na dużo bardziej popularnej turystycznie Warcie i Liswarcie właśnie czegoś takiego brakuje.

Wideo:

One Reply to “Wiercica na odcinku Sygontka – Przyrów”

  1. Wiercica to najpiękniejsza z rzek Jury, no może dolna Liswarta była by „ex aequo” jednak rzeki mają inną wielkość i charakter…

    Odnośnie infrastruktury – ona jest, początkowo była w doskonałym stanie (wiadomo nowa), jednak czas i ludzie robią swoje. Największym mankamentem w przypadku podestów jest zbyt duża wysokość pierwszego w Sygontce i zbyt bliska lokalizacja tego przy jazie w Przyrowie, gdzie przy wysokiej wodzie i większej grupie niedoświadczonych kajakarzy może być problem.

    Natomiast katastrofą są dwa zamknięte obręby hodowlane i związana z nimi przenoska. Parę lat temu można było uzyskać zgodę na przepłynięcie pierwszego w miejscowości Wiercica, natomiast w Kniej już nie było żadnej rozmowy 🙁
    Na pierwszych stawach przenoski jest ponad 400m po krzaczorach co mało zachęcające a szkoda bo sama rzeka jest rewelacyjna. Dalszy odcinek od Smykowa za Dąbek już taki uroczy nie jest, a okolice miejscowości Chmielarze i ujście do Warty to zwykły prosty i głęboki kanał.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *