Wycieczka na Mattstock – Alpy Szwajcarskie

Wycieczka na Mattstock – Alpy Szwajcarskie

Ślad GPS

Opis

  • Szczyt: Mattstock (Mattstogg) 1936 m.n.p.m
  • Dystans: około 12 km
  • Czas: 5,5 h
  • Wysokość startowa: około 1000 m.n.p.m. (miejscowość Amden)

To moje drugie podejście na ten szczyt, pierwsze zakończyło się niepowodzeniem ze względu na leżący śnieg – był to początek wiosny a ja z kolegą nie mięliśmy niezbędnego sprzętu i odpuściliśmy na jakimś 1500 m.n.p.m.

Tym razem na szczyt wybraliśmy się latem i nie mogło być mowy o śniegu ale od początku. Zacznę od samej Szwajcarii bo to kraj warty uwagi. Ze względu na panujące tutaj kosmiczne ceny, nie stać nas żeby się tutaj zatrzymać więc przyjechaliśmy z „biedniejszych” Niemiec. Po pierwsze musieliśmy unikać autostrad – winieta kosztuje 40 franków szwajcarskich czyli około 160 zł więc na jeden raz nie za bardzo opłaca się ją kupować. Jadąc rzuca się w oczy kilka rzeczy… piękne widoki na Alpy i jeziora, porządek, klimatyczne miasteczka ze świetnie zachowanymi, starymi budynki oraz drogie, wypasione fury… Porsche, BMW, Mercedesy, Tesle – oczywiście najwyższe i najnowsze modele a najlepsze jest to, że 99% Szwajcarów przestrzega przepisów drogowych czyli te wspaniałe maszyny nie jeżdżą w zabudowanym więcej niż 50 km/h, poza zabudowanym 80 km/h a na autostradzie maksymalnie 110 km/h! Przecież oni tam nawet czwórki nie wrzucą. Ale mimo wszystko twardo trzymają się przepisów drogowych. Ja postanowiłem wziąć z nich przykład kiedy dowiedziałem się, że najniższy mandat w kraju zegarków zaczyna

się od 90 franków. I można go wyłapać przekraczając prędkość dozwoloną o 1km/h. Ponadto z ciekawostek każdy Szwajcar przechodzi obowiązkowe szkolenie wojskowe po którym ma prawo posiadać broń, ale musi przechowywać ją w sejfie i nie może wychodzić z nią z domu. Znajomy Niemiec opowiadał mi, że w weekendy młodzi Szwajcarzy wpadają do swoich północnych sąsiadów Niemców – gdzie nie obowiązują limity prędkości na autostradach – aby poszaleć swoimi furami i trochę się pościgać. Przy okazji robią też zakupy.

Wracając do wycieczki. Auto zostawiamy w małej, malowniczej miejscowości Amden nad jeziorem Walensee, w centrum znajduje się spory parking, płatność w automacie tylko we frankach. Ruszamy „pod górę” w kierunku północnym aż natrafimy na oznaczenia szlaku. Początkowo będzie prowadził on przez łąki i pastwiska, bezpośrednio obok domów, które nie są tak jak u nas poodgradzane od siebie płotami. Po około godzinie dochodzimy do granicy lasu, następnie po parunastu minutach docieramy do górnej stacji wyciągu. Stąd mamy do wyboru dwie drogi – albo asfaltem, albo ścieżką przez las – wybraliśmy drugą opcję, po krótkim leśnym odcinku wychodzimy znowu na łąki, ścieżka doprowadzi nas do drogi asfaltowej, z której od razu odbijamy w górę, na małą i wąską ścieżkę prowadzącą do góry, na szczyt. Należy uważać na krowie placki, które można spotkać na każdym etapie wycieczki. Od tego momentu zaczną nam się ukazywać coraz piękniejsze widoki, z jednej strony z Alpy, z drugiej turkusowe jezioro. Podejście nie jest zbyt trudne, nie ma zbyt wielu stromych podejść, na szczyt wchodzą nawet małe dzieci oraz ludzie z psami. Troszkę trudniejsze może okazać się ostatnie 100 metrów ale mamy tam do asekuracji łańcuchy i metalowe uchwyty. Na szczycie krzyż oraz ławeczka, przepiękny widok na całą okolicę.

 

Galeria

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *